Poszedłem na „podniecenie” orgazmicznej medytacji i rzeczy stały się intensywne

Ale w dobry sposób. Obraz może zawierać kryształ mineralny kwarc biżuteria akcesoria akcesoria ozdoba kamień szlachetny ametyst i fiolet

Stocksy



W zeszłym roku, na warsztatach zatytułowanych Wprowadzenie do OM, nauczyłem się praktyki medytacji orgazmicznej: ktoś głaska lewą górną ćwiartkę łechtaczki przez 13 minut, a następnie naciska na srom, aby cię „uziemić” przez dwie minuty – wszystko bez celu inne niż bycie świadomym swoich odczuć w chwili obecnej.

OM ma niezwykle lojalnych zwolenników ludzi, którzy wierzą, że wyostrza ich intuicje, poprawia ich relacje, pomaga im przezwyciężyć wstyd seksualny i nie tylko. W rzeczywistości jego wielbiciele są tak namiętni, że czasami oskarżony o bycie kultowym . Niektórzy ludzie faktycznie mieszkają w „domach OM”, gdzie regularnie wykonują OM i przestrzegają zasad praktyki, takich jak uważność i szanowanie swoich pragnień, w swoim codziennym życiu.

Żeby było jasne, nigdy nie dostałem się do OM w takim stopniu, ale rozumiem, dlaczego ludzie to robią. Na pierwszym warsztacie, w którym uczestniczyłem, bez zastrzeżeń dyskutowaliśmy o wszystkim, od naszych fantazji seksualnych po nasze największe lęki. A po wypróbowaniu samej praktyki w żaden sposób nie miałem „15-minutowy orgazm” niektórzy mówią, że dostają od OM-ingu, ale ja czułem się zrelaksowany, pełen energii i od razu blisko nieznajomego, z którym odbywałem OM. Otwartość moich kolegów była naprawdę orzeźwiająca, w sposób, który sprawiał, że czułem się, jakbym mógł być nietypowo szczery wobec grupy ludzi, których nigdy wcześniej nie spotkałem. Może to zabrzmieć dziwnie, ale za każdym razem, gdy zanurzałem palec w basenie OM, było to naprawdę wyzwalające doświadczenie.

Kiedy więc ponad rok później znalazłem się z powrotem w San Francisco (domu największej społeczności OM, choć istnieją one na całym świecie), postanowiłem sprawdzić, jakie inne wydarzenia są w ofercie. Byłem podekscytowany, widząc listę czegoś, co nazywa się „podniecające” — małe zgromadzenie OM-owców do gier komunikacyjnych mających na celu naśladowanie efektów OM, ale w pełnym ubraniu. Ponieważ moimi ulubionymi częściami OM były aspekty emocjonalne, a nie fizyczne, brzmiało to dla mnie idealnie.

Zapisałem się na wydarzenie na Meetup wraz z dziewięcioma innymi „podekscytowanymi osobami” i prawie natychmiast organizator wysłał mi wiadomość z pytaniem, czy „oficjalnie trenowałem OM”. To kolejny powód, dla którego OM jest często krytykowany: są bardzo proaktywni w sprzedaży swoich szkoleń i nie są tanie. Jednodniowy Wprowadzenie do warsztatów OM to 199 USD, cały weekend „kurs leczniczy” wynosi 499 USD, a sześciotygodniowy Program szkoleniowy trenera OM kosztuje aż 12 000 $, gdy zostanie wpłacona w całości, lub 14 000 $, jeśli zostanie zapłacona w wielu depozytach. Zapisanie się na warsztaty Intro to OM w zeszłym roku wymagało ode mnie podania organizacji praktyki, OneTaste, moich danych kontaktowych, a od tego czasu otrzymałem kilka wiadomości głosowych i e-maili promujących inne ich zajęcia.

Ignorując wiadomość organizatora Meetup, przybyłem do siedziby OneTaste w środę o 7:30 i zostałem powitany przez kilku bardzo entuzjastycznych moderatorów i OM-owców. Rozmawialiśmy o naszych motywacjach, by tam być – uczestnicy wahali się od nowicjusza chcącego urozmaicić swoje życie seksualne po dwóch wielbicieli OM, którzy przyjechali z Europy na „rekolekcje dla mocy” w nadchodzący weekend – a następnie moderatorzy wyjaśnili, jak działa podniecenie .

Mówili, że każda z nocnych czynności była wzorowana na części OM: ułatwianie praktyki, głaskanie i uziemianie. W pierwszym obejrzeliśmy się i dokończyliśmy zdania typu „W tej chwili czuję…” i „Jednym z tabu pragnienie, które mam to…” pierwszym słowem, które przyszło nam do głowy. Wyglądało na to, że ludzie czują się komfortowo, odpowiadając naprawdę szczerze. Dowiedziałem się, że kobieta obok mnie cały czas chciała seksu, podczas gdy mężczyzna po mojej prawej miał problem z ustaleniem, czego tak naprawdę chce w życiu.

Następnie na zmianę znajdowaliśmy się w „gorącym miejscu”, czyli wtedy, gdy sprawy stały się intensywne. Każdy z nas spędził kilka minut na krześle, odpowiadając na pytania reszty grupy. Powiedziano nam, abyśmy „przeszukali to miejsce z największą sensacją” — to znaczy zapytali ludzi o tematy, które wydają się mieć wiele uczuć. Jedna kobieta wyjaśniła swoją motywację do zobaczenia dominacji. Pewien mężczyzna opowiadał o swoich zmaganiach, by pozostać lojalnym wobec swojej dziewczyny. Kiedy nadeszła moja kolej, ktoś zapytał mnie, co mnie podnieciło i sprawy nabrały tempa prawdziwy szybki.

– Porno – odpowiedziałem szczerze.

– Jakie porno? ktoś inny powiedział.

— Chyba ostatnio masturbują się kobiety — powiedziałem po chwili nerwowym chichotem.

- Co cię w tym kręci? zapytał następny pytający.

anioł numer 600

Myślałem o tym. – Chyba kobiecość.

„Czy to jest coś, czym nie czujesz się tak, jakbyś musiał być?” zapytał organizator.

– Właściwie tak.

'Powiedz więcej.'

„Czuję, że muszę być męski, żeby być wystarczająco dobrym”.

Łał. Jak oni to zrobili? W ciągu dwóch minut ci ludzie przeanalizowali moje nawyki związane z pornografią i nauczyli mnie czegoś o sobie.

Podczas ostatniej aktywności poszliśmy dookoła i podzieliliśmy się wrażeniami, jakie mieliśmy na temat kogoś innego podczas włączania. Pewna kobieta powiedziała mi, że czuła do mnie „miłość” podczas mojej pornografii i sama może się z tym utożsamić.

Kiedy to się skończyło, wszyscy staliśmy i rozmawialiśmy, a ja ponownie doświadczyłem tej otwartości, która sprawia, że ​​wracam do społeczności OM. Czułem się komfortowo patrząc ludziom w oczy dłużej niż zwykle. Jeden mężczyzna i ja przeprowadziliśmy ekstremalną metarozmowę o tym, dlaczego rozmowa ze sobą wzbudza w nas niepokój. Potem przytulałem ludzi na pożegnanie, czując się niewytłumaczalnie blisko nich.

Później, zgodnie z oczekiwaniami, podszedł do mnie moderator i opowiedział mi o nadchodzących zajęciach i rekolekcjach, które mogą pomóc mi nawiązać kontakt z moją „kobiecością”, łącząc te wydarzenia z tym, o czym mówiłem na gorącym miejscu. Widziałem, jak ludzie są wciągani.

Ale nie zrobiłem. W końcu nie musisz płacić setek dolarów za zajęcia, aby poczuć, jak ja się czułem. Wystarczy jedno z tych rzadkich środowisk, w których ludzie mają pozwolenie na bycie autentycznymi. Jeśli już, odeszłam od myślenia o tym, jak mogłabym częściej w codziennym życiu sprawić, by moje ulubione części przestrzeni OM stały się częstsze.

Podziel Się Z Przyjaciółmi: